Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

piątek, 25 listopada 2016

Wakacje Chopina. Park i pałac w Sannikach

Sanniki to niewielka wieś na Mazowszu w połowie drogi pomiędzy Płockiem a Sochaczewem. Z Warszawy do Sannik jest jakieś 80 km. Do niedawna w ogóle nie wiedziałam o istnieniu tej miejscowości. Aż nagle wpadłam gdzieś na informację, że jest to jeden z ważnych punktów na trasie tzw. szlaku chopinowskiego w Polsce. W tychże Sannikach bowiem spędzał wakacje w 1828 roku nasz Wielki Kompozytor (tu jest wpis o Żelazowej Woli, w której przyszedł na świat). Miał wtedy 18 lat i był uczniem Liceum Warszawskiego. Sanniki były wtedy posiadłością, należącą do rodziców Konstantego Pruszaka, jednego z najbliższych przyjaciół z lat szkolnych Fryderyka Chopina. Zresztą rodziny Pruszaków i Chopinów też się ze sobą przyjaźniły, a nawet odwiedzały. Fryderyk – jak wiadomo – był wątłego zdrowia i rodzice starali się choćby wakacje zorganizować mu z dala od miasta, gdzie mógłby odpoczywać, spacerować i nabierać sił na świeżym powietrzu i pośród bujnej przyrody. Zaproszenie na wakacje do Sannik było bardzo miłe i Fryderyk przyjął je z radością. Lato minęło młodemu Chopinowi na świetnej zabawie, wycieczkach po okolicy w towarzystwie przyjaciela i jego młodszej siostry Olesi, która przy okazji brała u Fryderyka lekcje muzyki. Pruszakowie mieli w pałacu dobry fortepian, więc gość mógł też sobie grać do woli i – zdaje się – że nawet coś w Sannikach skomponował (Trio G-mol).
Aleja lipowa w parku w Sannikach
Pomnik Chopina dłuta prof. Zofii Nitschowej

Długo się zastanawiałam, czy o Sannikach pisać na moim blogu, który jest - bądź co bądź – blogiem ogrodowym, a nie historycznym, czy turystycznym… Ogród nie wybija się tu na pierwszy plan pod względem atrakcyjności. Jest to raczej stary, duży park krajobrazowy, podobny do tych, które w XIX wieku otaczały ziemiańskie siedziby z wiekowymi okazami drzew i pozostałościami wspaniałych kiedyś alei. Razem z pięknie odrestaurowanym pałacem park stanowi urzekającą i niezwykle malowniczą całość. Ale czy to jest powód, żeby o nim pisać na blogu o ogrodach…?
Jest jednak w tym sannickim parku coś, co mi się bardzo spodobało. Tym czymś jest niezwykła staranność konserwatorów, zajmujących się otoczeniem pałacu i wielki szacunek do dawnego założenia ogrodowego. Każde istotne miejsce w ogrodzie jest opisane na specjalnych tabliczkach. I nawet, jeśli już czegoś nie ma w parku, to dzięki temu wiadomo, że kiedyś tu było i mniej więcej jak wyglądało. To działa na wyobraźnię! Dzięki temu dowiedziałam się m.in. gdzie stał stary, drewniany dwór; gdzie był wgłębnik, który powstał po likwidacji sadu owocowego; jaka jest historia fontanny przypałacowej, którą ustawiono w tym samym miejscu, w którym stała na początku XX wieku. Szczerze mówiąc, niewiele jest takich miejsc w Polsce, gdzie tak dużą wagę przywiązywano by do ogrodu jako zabytku historycznego. To sprawia, że spacer po parku jest ciekawszy niż mogłoby się wydawać. Trzeba się tylko zagłębić w zielone alejki i „włączyć” wyobraźnię.
Sylwetka pałacu z fontanną

Pałac w Sannikach został wspaniale odrestaurowany i mieści się w nim obecnie Europejskie Centrum Artystyczne im. Fryderyka Chopina. W kilku salach jest muzeum poświęcone właścicielom pałacu. Obejrzeć tu można m.in. fortepian, na którym według tradycji rodziny Pruszaków miał grać Chopin podczas tych pamiętnych wakacji. Są tu też sale wystawowe, w których urządzane są wystawy czasowe. Na parterze jest niewielka sala koncertowa, w której organizowane są imprezy muzyczne. Obiekt działa od 2014 roku, ale już miało w nim miejsce wiele wydarzeń artystycznych. Szczególnie podczas wakacji wiele się tu dzieje.
Pałac w Sannikach od frontu

Za czasów Polski Ludowej pałac w Sannikach był podzielony na mieszkania dla pracowników pobliskiego PGR-u, a park zarastał i w końcu zamienił się w gęste chaszcze. To typowe losy wielu ziemiańskich siedzib w naszym kraju. Na szczęście udało się przywrócić do dawnej świetności elegancki sannicki pałac, zbudowany w stylu willi włoskiej z charakterystyczną wieżyczką. Jasna elewacja pięknie się prezentuje na tle zieleni wiekowych drzew, które ostały się w parku. Park też wygląda bardzo porządnie i schludnie – wyczyszczony z chwastów, ze starannie przyciętymi trawnikami. Może przyjdzie czas, że i park zamieni się w taką olśniewającą perełkę jak pałac… No, w każdym razie – moim zdaniem - ma potencjał.
Stylowy mostek


Rzeźba Fryderyka Chopina z zasłuchaną guwernantką Pruszaków

No, i ja też się przy okazji zasłuchałam...

Pozostałości po alei kasztanowej


Jedna z tabliczek informacyjnych na terenie parku
 
Więcej o historii pałacu, jego mieszkańców i Fryderyku Chopinie można przeczytać na stronie:


Na koniec jeszcze ciekawostka. Chciałam się podzielić a Wami pewnym turystycznym odkryciem, które miało miejsce podczas powrotu z Sannik. Dosłownie kilka kilometrów stąd jest wieś (a może miasteczko ?) Kiernozia, słynne z faktu, że przyszła tu na świat bliska sercu Napoleona  Maria z Łączyńskich Walewska. (W pewnym sensie Kiernozia jest też związana z Fryderykiem Chopinem, ponieważ ojciec kompozytora - Mikołaj Chopin - który był guwernerem, uczył tu małą Marysię Łączyńską francuskiego.) W Kiernozi jest pałac Łączyńskich, również otoczony rozległym, starym parkiem krajobrazowym. Brama była otwarta, więc weszliśmy obejrzeć park i zerknąć na pałac z zewnątrz (jest on w tej chwili własnością prywatną). W pobliskim kościółku znaleźliśmy kryptę rodziny Łączyńskich, gdzie pochowana jest sama Pani Walewska.
Pani Walewska

Pałac Łączyńskich w Kiernozi

Aleja w parku w Kiernozi

Kościółek parafialny

Grobowiec Marii Walewskiej

Płytka nagrobna

piątek, 4 listopada 2016

Opinogóra. Hortensje w parku Krasińskich

Opinogóra to miejsce związane z postacią naszego trzeciego wieszcza, czyli Zygmunta Krasińskiego.
W neogotyckim zameczku z wieżą rodzina poety miała jeden ze swoich domów. Można by to skomentować – „Ach, jakie to romantyczne!”. Może rzeczywiście mieszkanie w takiej oryginalnej budowli było romantyczne, ale czy było wygodne…? Nie wydaje mi się. Pokoje jakieś ciemne, małe i nawet w środku lata, kiedy tam byłam, robiły wrażenie chłodnych. Może mieszkano tam tylko latem, albo od czasu do czasu…? Przecież arystokracja spędzała wtedy więcej czasu za granicą niż w kraju…
Pałacyk w Opinogórze, miejsce związane z Zygmuntem Krasińskim

Rodzina Krasińskich pieczętowała się herbem Ślepowron (detal z wystroju oficyny)



W każdym razie ta oryginalna budowla pierwotnie pełniła rolę pawilonu ogrodowego, usytuowanego w rozległym romantycznym parku krajobrazowym w Opinogórze. Ten park zaczęli urządzać rodzice Zygmunta, Wincenty hr. Krasiński i jego żona Maria z Radziwiłłów. Była to pierwsza połowa XIX wieku – okres romantyzmu w sztuce i literaturze. Jest bardzo prawdopodobne, że pomysłodawczynią wzniesienia neogotyckiego pałacyku, czy – jak kto woli – zameczku w parku, była mama Zygmunta. Miała ona talent malarski i czytałam gdzieś, że zachował się jej szkicownik, który zawiera kilka rysunków podobnych budowli. W okresie romantyzmu wszyscy wzorowali się na Puławach Izabelli Czartoryskiej lub Arkadii Heleny Radziwiłłowej (tam też były neogotyckie budowle). Prawdopodobnie Opinogóra też miała być ogrodem w podobnym stylu. Może nawet Maria Krasińska miała ambicję, by w Opinogórze stworzyć „Mazowieckie Puławy”? Niestety, umarła dość młodo i nie zdążyła doprowadzić swojego dzieła do końca. O szatę roślinną parku dbał hrabia Wincenty Krasiński, sprowadzając z zagranicy różne ciekawe gatunki drzew m.in. sosny wejmutki, dęby błotne, glediczie trójcierniowe, lipy amerykańskie i inne. Wiele z nich rośnie w Opinogórze do dziś. W parku jest ponad 1000 starych drzew, a wśród nich trzy pomniki przyrody – dwa dęby i jesion.
Stary okaz glediczji z charakterystycznymi cierniami na korze

W Opinogórze jest romantyczny park, założony przez rodziców Zygmunta Krasińskiego


Oprócz starych drzew zachowały się także nieliczne elementy małej architektury ogrodowej, czyli kamienne meble (ławki, siedziska, stoliki, wazy na kwiaty) i pomniki. Jednym z ciekawszych jest wykuty z kamienia krzyż księcia Bolesława IV, który zginął tu w 1454 roku podczas polowania. W epoce romantyzmu lubowano się w takich pamiątkach oraz pomnikach i często ustawiano je w parkach i ogrodach. Miały one dodawać splendoru miejscom, w których je umieszczano i świadczyć o ich wiekowej i chlubnej przeszłości.
Kamienny krzyż księcia Bolesława, jedna z ozdób romantycznego parku


Wróćmy jeszcze na chwilę do neogotyckiego zameczku. W 1843 roku Zygmunt hr. Krasiński, I ordynat opinogórski, otrzymał go w prezencie ślubnym od ojca. Zygmunt żenił się z piękną Elizą z Branickich, a przyjęcie weselne odbywało się właśnie w Opinogórze. Podobno zaproszono na nie ponad 1000 osób. Małżeństwo to zawarte było raczej z rozsądku niż z miłości (Zygmunt kochał się przecież na zabój w Delfinie Potockiej, a na ślubie z Elizą Branicką bardziej zależało jego despotycznemu ojcu niż jemu samemu). Nie przeszkodziło to jednak poecie mieć kilkoro dzieci ze ślubną małżonką. A gdy na świat zaczęły przychodzić te dzieci, Eliza nieco rozbudowała zameczek (o dwie komnaty od strony północnej), by się w nim wszyscy bez trudu pomieścili.
Wnętrze opinogórskiego pałacyku. Na obrazie Eliza Krasińska z dzieńmi


Biednej Elizie z pewnością nie było łatwo żyć w tym trójkącie, tym bardziej, że mąż zmuszał ją do utrzymywania kontaktów (np. pisania listów), spotykania się, a nawet podróżowania wspólnie ze swoją kochanką, co robiła bez protestów. Szczerze mówiąc, dziwię się, że znosiła to wszystko ze spokojem i pokorą. Na pocieszenie miała swoją Opinogórę, którą od początku była zachwycona i bardzo lubiła tu przyjeżdżać.
Tak opisywała to miejsce w liście do swojej matki Róży Branickiej z sierpnia 1943 roku:

„Opinogóra to prawdziwa oaza wznosząca się na łagodnym stoku zwieńczonym piękną zielenią drzew pośród rozległych równin pokrytych złocistymi łanami zbóż i bogatymi łąkami. Dom mojego teścia jest niski, wygodny, stary, gościnny i przyjemny dla oka – nasz mały zamek, natomiast, to istny klejnot. Jego gotycka wieża góruje nad całą okolicą – Dame Malbrough takiego nie miała. Nasze pokoje są prześliczne, urocze w swym surowym stylu, który pasuje do nich jak poważna zmarszczka do ładnej, uśmiechniętej buzi; okna o ostrych łukach przepuszczają przez swe kolorowe witraże łagodne światło, miłe dla oka i mieniące się wszystkimi kolorami tęczy –
a wieczorem widzimy jak słońce zachodzi na horyzoncie rzucając na równinę tysiące harmonijnych, żywych barw. Ogród jest ładny i zadbany, z jednej strony przylega do niego mały staw, po którym można pływać na dwóch ładnych, zielonych łódkach przycumowanych do brzegu wśród trzcin
i wysokich traw – opodal znajduje się folwark, gdzie wieczorem można zobaczyć powracające
(z pastwiska) szwajcarskie krowy z dzwonkami u szyi; ponadto w pobliżu, w osobnej zagrodzie przechadzają się daniele, a białe łanie przeglądają się w sadzawce znajdującej się na ich terenie. Za sąsiadów mają dorodne kury z ostrogami, szaroniebieskie gołębie, wesołe perliczki i wreszcie całe radosne i rozkrzyczane ptactwo domowe. Mała kaplica, gdzie chodzimy słuchać mszy św., stoi bielutka pośród zielonych drzew, cmentarz położony jest na stoku wzgórza, a plebania zamyka z tej strony ramy malowniczego obrazu, jaki przedstawia Opinogóra.”

Pomnik Zygmunta Krasińskiego stojący obok dworu. To piękne zdjęcie pochodzi z ciekawego serwisu turystycznego www.polskaniezwykla.pl


Po śmierci Zygmunta Krasińskiego w 1859 roku majątek zaczął podupadać. Park zarastał, a budowle niszczały. Piękny drewniany dwór, który stał w pobliżu neogotyckiego zameczku, zdekapitalizował się do tego stopnia, że trzeba było go całkowicie rozebrać pod koniec XIX wieku. Potomkowie Zygmunta Krasińskiego w 1908 roku rozpisali nawet konkurs na projekt rekonstrukcji dworu w Opinogórze. Wygrał go projekt Józefa Gałęzowskiego, ale nie został on od razu zrealizowany. Potem I i II wojna światowa doprowadziły Opinogórę do kompletnej ruiny.
Projekt starego dworu z 1908 roku

Dwór odbudowany w 2008 roku


Dopiero w 1958 roku przystąpiono do odbudowy i rekonstrukcji zameczku, w którym postanowiono urządzić Muzeum Romantyzmu (inne zabudowania na terenie parku dalej niszczały).
Na początku nowego tysiąclecia nadeszły zdecydowanie lepsze czasy dla Opinogóry (głównie dzięki dotacjom unijnym). Przede wszystkim odbudowano dwór Krasińskich według projektu sprzed 100 lat (tego z 1908 roku!). Od 2008 roku znajduje się w nim bardzo ciekawa wystawa sztuki romantycznej (głównie malarstwa i rzeźby). Sam budynek jednak, mimo że zbudowany według starego projektu, robi wrażenie zbyt nowoczesnego i trochę sztucznego. Może nie zdążył się jeszcze pokryć szlachetną patyną wieku…?
Odbudowano piękną neogotycką oficynę, która została zbudowana w tym samym czasie co zameczek. Mieści się w niej Muzeum Napoleońskie i biblioteka.
Zameczek Zygmunta Krasińskiego wygląda wspaniale i obejrzeć w nim można sporo pamiątek po sławnym poecie.


Neogotycka oficyna

Ostatnią inwestycją, oddaną do użytku w 2013 roku, jest oranżeria, która pełni w tej chwili funkcję nowoczesnego centrum kultury (odbywają się w niej koncerty, wystawy, przedstawienia teatralne i wiele innych imprez o charakterze lokalnym). Nowoczesna oranżeria umieszczona została w tym samym miejscu, gdzie stała oranżeria Krasińskich. Budynek nawiązuje stylem do XIX wiecznych budowli, ale ze względu na swoje obecne funkcje, ma chyba dużo większe rozmiary niż pierwotne zabudowania… W każdym razie w tej chwili to właśnie ona wygląda jak prawdziwy pałac.
Oranżeria, też z elementami stylizacji neogotyckiej



Park jest duży i bardzo tajemniczy. Niezliczonymi ścieżkami można spacerować do bólu nóg i odpocząć gdzieś na ławeczce nad brzegiem stawu, w którego tafli odbijają się stare drzewa, pamiętające jeszcze zapewne swoich dawnych właścicieli. Podoba mi się współczesna koncepcja zagospodarowania parku. Można powiedzieć, że jest to ogród hortensji. Te piękne krzewy (głównie hortensje bukietowe, mało kłopotliwe i odporne na suszę) posadzono w wielu miejscach parku. Tworzą one wielkie plamy kwiatów na tle budynków oraz na placykach i polankach parku. Można tu zobaczyć wiele odmian hortensji bukietowej, szkoda że nie zadbano o to, by je podpisać…  Byłoby to ciekawe dla miłośników ogrodów.
Kontrastowa kompozycja z żurawki o bardzo ciemnych liściach i hortensji

Kępa hortensji bukietowych przed oranżerią

A tu inne hortensje...

Te rosły w pełnym słońcu...

Portret cudnej opinogórskiej hortensji bukietowej (niestety, nie wiem, jaka to odmiana)

A tu dla odmiany powojniki w roli rośliny okrywowej



Opinogóra jest świetnym miejscem na weekendową wycieczkę z Warszawy. Jedzie się tam samochodem godzinę z kawałkiem (kierunek Ciechanów). Można trochę pozwiedzać, trochę pospacerować, na miejscu w Domku Ogrodnika jest całkiem przyzwoita, niedroga restauracja z dobrą kuchnią, można potem wypić kawę i zjeść lody w kawiarence „Pod Kasztanami”. Pomyślano nawet o dzieciach, ponieważ jest tu duża ptaszarnia z egzotycznymi ptakami. Moim zdanie jest to w tej chwili jedno z atrakcyjniejszych turystycznie miejsc na mapie Mazowsza.

Dodatkowe informacje i szczegóły znajdziecie na stronie muzeum: http://www.muzeumromantyzmu.pl/


Domek Ogrodnika, w którym znajduje się restauracja

Detal rzeźbiarski z pałacyku z głową Zygmunta Krasińskiego

Jeden z opinogórskich stawów

Tradycyjny okrągły klomb przed dworem