Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

czwartek, 22 września 2016

Angielski ogród w Pęchcinie

Tym razem będzie więcej zdjęć niż tekstu. Jednak  bez kilku zdań się nie obejdzie… Ten ogród należy do państwa Joanny i Bronisława Szmitów, właścicieli szkółki roślin ozdobnych w Pęchcinie koło Ciechanowa. Szkółka i ogród istnieją od wielu lat, można powiedzieć – od pokoleń. Dzieci państwa Szmitów również wyrosły na ogrodników i przypuszczam, że i one mają teraz wpływ na wygląd ogrodu (córka jest architektem krajobrazu).
 Pierwszy raz byłam w tym ogrodzie jakieś 13 lat temu. Wyglądał wtedy inaczej. Mam – co prawda – dość mgliste wspomnienie sprzed lat, ale przede wszystkim wtedy zrobiły na mnie wrażenie kolekcje drzew. Zwróciłam wtedy uwagę na różne ciekawe odmiany miłorzębów i brzóz, ambrowce, cypryśniki błotne i mnóstwo pięknych iglaków. Potem jeszcze kilka razy byłam w tym ogrodzie i za każdym razem odnosiłam wrażenie, że jest ładniejszy niż poprzednio…
Teraz  (zdjęcia są z końca sierpnia 2016) ogród zmienił do tego stopnia, że prawie go nie poznałam. Ogrody, zaaranżowane w podobnym stylu, miałam okazję oglądać w Anglii. Imponujące rabaty obsadzone są piętrowo i po prostu mienią się mnóstwem kolorów kwitnących bylin. Istniejące tu wcześniej drzewa i krzewy zostały zręcznie włączone do kompozycji z bylinami. Chodzi się po ogrodzie trawiastymi alejami, a rabaty po obu stronach aż oczy rwą i nie wiadomo, co najpierw fotografować…. Pośrodku ogrodu  jest dość rozległy staw z liliami wodnymi, w którego tafli odbijają się te pyszne, kolorowe rabaty. Ogród państwa Szmitów przypominał mi chwilami niektóre zakątki wspaniałego angielskiego ogrodu  Wisley, należącego do RHS, czyli Królewskiego Towarzystwa Ogrodniczego.
Ogród przy szkółce w Pęchcinie jest ogrodem pokazowym, do którego można wejść bez żadnych opłat. A potem można zrobić wspaniałe zakupy w sklepie ogrodniczym, który znajduje się przy wejściu do ogrodu. Prawie wszystkie rośliny, które można podziwiać w ogrodzie pokazowym, są tu do kupienia.

Więcej informacji na stronie: http://szmit.pl/ogrod 


Angielska ławeczka nad stawem
Budka dla owadów zapylających

Imponująca aleja 

Trawy ozdobne i byliny zachwycają podczas spaceru

W kolorach późnego lata...

Tajemnicza furtka (jakie piękne rękodzieło!)

Widoczek jakby z Wisley...

Daliowa i kannowa orgia

Dzielżany na tle miskanta - ciekawa kompozycja

Hakonechloa o biało-złotych liściach. Wspaniały okaz!

Ptaszory wśród bylin - ładny detal ozdobny

Fragment warzywnika

Werbena patagońska - było jej mnóstwo w tym ogrodzie

Drzewa, które pamiętam z dawnych lat, zostały włączone do kompozycji rabatowych

czwartek, 1 września 2016

Otwarte Ogrody Amsterdamu – część 2

W tej części chciałam pokazać zdjęcia nie tylko z zupełnie prywatnych amsterdamskich ogródków, ale także z ogrodów różnych instytucji, muzeów, a także hotelu. Są one urządzone z nieco większym rozmachem niż ogródki mieszkańców kamienic, służące głównie do wypoczynku. Większość z nich jest niedostępna na co dzień dla szerokiej publiczności. Festiwal „Otwarte Ogrody Amsterdamu” daje możliwość zajrzenia również do nich.

W stylu francuskim
Ogród należy do prywatnego Muzeum Willet-Holthuysen, które upamiętnia historię rodu kolekcjonerów sztuki i jest przy okazji muzeum wnętrz różnych epok. Ogród jest dość duży, ponieważ powstał w miejscu obszernej wozowni i stajni, które znajdowały się na posesji do 1929 roku, ale spłonęły. Wtedy założono tu całkiem spory miejski ogród w stylu baroku francuskiego. XVIII-wieczne „haftowane partery” posłużyły za wzór rabat. Ich tworzywem jest strzyżony bukszpan, kolorowe nawierzchnie, układające się w misterne zawijasy, i trochę kwitnących kwiatków jednorocznych. Ogród ozdobiony jest rzeźbami, podobnie jak w okresie baroku. Dzięki bardzo starannemu utrzymaniu kompozycja ogrodu robi naprawdę duże wrażenie. Najlepiej oglądać ją z wyższych kondygnacji kamienicy.






Z kołem kwiatów
Od tego ogrodu zaczynałam zwiedzanie amsterdamskich ogrodów, ponieważ był on punktem sprzedaży biletów na imprezę. Ogród jest częścią Muzeum Van Loon, istniejącego od 1979 roku. Kamienica od wieków należy do rodziny Van Loon, co więcej rodzina ta dalej tu mieszka, zajmując dwie najwyższe kondygnacje budynku. A na niższych piętrach jest muzeum amsterdamskich wnętrz. Rodzina Van Loon zapisała się w historii przede wszystkim jako współzałożyciele Holenderskiej Kampanii Wschodnio-Indyjskiej, czyli pierwszego na świecie koncernu międzynarodowego (XVII wiek).
Podobno obecny ogród przypomina istniejący tu ogród XVII-wieczny, którego wizerunki zachowały się na starych rycinach. Na ich podstawie w 1999 roku zaprojektowano śliczny ogródek z bukszpanowym kołem, podzielonym na sześć kwater, w których rosną róże. Są też stare drzewa, rzeźby, zegar słoneczny. Po prostu - ogród marzeń! Niestety, był okropnie zatłoczony.


Nowoczesny
Bardzo piękny, nowoczesny ogród znajduje się przy Muzeum Fotografii. Przy okazji warto zaznaczyć, że w muzeum tym znajduje się wystawa zdjęć Helmuta Newtona. Muzeum zajmuje 3 kamienice obok siebie, więc ogród jest dość duży. Jest też perfekcyjnie zaprojektowany. Gęsto posadzone okazałe trawy, paprocie i byliny tworzą naturalnie wyglądający gąszcz i - naprawdę – będąc w tym ogrodzie można łatwo zapomnieć, że jest się w dużym mieście. Na całą szerokość ogrodu wykopano staw, nad którym chodzi się po drewnianych pomostach. Gdzieniegdzie pluskają małe kaskady. To bardzo odświeżające i relaksujące miejsce!



Szaro-zielony
W tym symetrycznym, barokowym ogródku zwraca uwagę przede wszystkim kolorystyka, utrzymana w tonacji szaro-zielonej. Prawie nie ma tu kwiatów. Projektant skomponował  ogród wykorzystując odcienie liści roślin. Wielkie liście host kontrastują ze strzyżonymi cisami i bukszpanami. W tle ogrodu widoczna jest autentyczna, barokowa altana. Jest to ogród Fundacji Kultury Księcia Bernarda.




Porażający prostotą
Trudno sobie wyobrazić coś prostszego. Wielki, płaski blok strzyżonego bukszpanu, a pośrodku swobodnie kołyszące się wiechy kwitnącej na biało waleriany. Taki ogród urządzono przy kamienicy, w której mieści się Muzeum Amsterdamskich Kanałów.


Hotelowy
Ten największy z widzianych przeze mnie amsterdamskich ogrodów, należący do hotelu Waldorf Astoria, podobał mi się najmniej. Rozmiary (zajmuje cały blok kamienic – od kanału do kanału) pozbawiły go intymności i kameralności. Są tu duże połacie perfekcyjnego trawnika, zadbane róże, a także grządki z ziołami i roślinami przyprawowymi. Wśród roślin można pooglądać nowoczesne rzeźby.


Z cudowną rabatą
Przy siedzibie Amnesty International, która mieści się w trzech sąsiadujących ze sobą kamienicach były trzy ogrody, ale tylko jeden z nich zasługuje – moim zdaniem – na pokazanie. Zachwyciła mnie ta długa rabata, nawiązująca nieco do wzorów barokowych, ale jednak zupełnie inna. Bukszpany przycięte są w swobodne esy-floresy, a pośród nich posadzono różne byliny. Nikt się tu nie przejmował symetrią, ale jednak strzyżone bukszpany tworzą wyraźny wzór. Zamiast porządku i symetrii jest tu swoboda i żywiołowość.  

Barok nieco ascetyczny…
Ten mały ogródek też nawiązuje do barokowych wzorów, ale robi wrażenie ascetycznego. Szczególnie w porównaniu z poprzednim…


Kwitnący w słońcu
Ten ogródek był nietypowy. Również położony na tyłach kamieniczki, ale bardzo słoneczny. Poza tym właściciele nie starali się nawiązywać do historycznych wzorów lecz stworzyli ogródek współczesny – z trawnikiem, mnóstwem kwitnących krzewów, kolorowymi rabatami bylinowymi, a także niewielkim oczkiem wodnym. Właściciel umieścił też w zacisznym miejscu dwa ule, z których pozyskuje miód. Ogródek jest ładnie urządzony, miły dla oka, a leżaki i fotele zachęcały do odpoczynku na trasie zwiedzania.




Z tarasem w roli głównej
Był też ogród, w którym pierwszoplanową rolę pełnił, wyłożony kamiennymi płytami taras z obszernym stołem do biesiadowania, leżakami, grillem. Nie zapomniano jednak o roślinach, które otaczały taras i rosły w donicach.




W skali mini
Ten maleńki, prywatny ogródeczek był naprawdę uroczy, choć chyba urządzony niewielkim kosztem. Zamiast trawy rosła tu jakaś niska roślinka o okrągłych listkach. Widać było, że trochę cierpi pod butami setek zwiedzających. Zielony placyk pośrodku ogrodu wcale nie był wyrównany i trochę krzywo stała też na nim donica z sezonowymi kwiatami. W końcu ogrodu ustawiono domek ogrodnika i stolik z fotelikami. Atmosfera była tu baśniowa, jakby z „Siedmiu krasnoludków i sierotki Marysi”.



Ogród z różą
Piękny krzew angielskiej róży był bez wątpienia bohaterem tego ogrodu, urządzonego wzdłuż wijącej się klinkierowej ścieżki. Z tego ogrodu korzystają – zdaje się – mieszkańcy kilku kamieniczek. Jedna z właścicielek akurat porządkowała róże.




Bezpretensjonalny
Nikt tu się nie napinał ani na ogrodowy dizajn, ani na historyczną stylizację. To po prostu ogródek miłośnika roślin – po środku trawiasta alejka, a po bokach najróżniejsze kwiaty. Z tego ogródka można było przez furtkę przejść do sąsiedniego z ciekawym wgłębnikiem i starym okazem glediczii trójcierniowej. Czyżby właściciele byli zaprzyjaźnieni?





Z formowanymi lipami
Tu za to mamy już i dizajn, i historyczną stylizację. Ale ogródek bardzo piękny i elegancki. Ciekawe tylko, ile czasu zajmuje właścicielom strzyżenie tych wszystkich form…?