Księżna Izabela Czartoryska i jej Puławy. Ogrodniczka z najwyższych sfer


Oprócz ogrodów bardzo interesują mnie ludzie, którzy je tworzą lub tworzyli. A prawie zawsze tak jest, że za niezwykłymi ogrodami stoją bardzo ciekawi ludzie.

Księżna Izabela z Flemningów Czartoryskiej to postać wyjątkowo ciekawa. Znamy ją ze szkolnych podręczników historii jako patriotkę i twórczynię romantycznego ogrodu w Puławach. To jednak wizerunek mocno wyidealizowany. Księżna ideałem na pewno nie była. A w każdym razie nie przez całe życie...
Ogród w Puławach uchodzi za  szczytowe osiągnięcie tej nieprzeciętnej kobiety. Ale przecież najpierw były Powązki, czyli ogród który już nie istnieje. To było ulubione miejsce księżnej w latach 70. XVIII wieku, czyli w okresie rokoka. Izabela Czartoryska wzorowała się na ogrodzie królowej Marii Antoniny w Wersalu. Z pobliskiej Puszczy Kampinoskiej wykopano wtedy wiele młodych lip i dębów, by stworzyć w Powązkach idylliczny, naturalny krajobraz. A pośród kęp drzew i krzewów było tam kilka wiejskich chatek krytych strzechą, ale z niesłychanie luksusowym wyposażeniem (w środku marmury, jedwabie i złocenia). W Powązkach odbywały się wystawne przyjęcia, maskarady, przedstawienia teatralne, zabawy w „gospodarstwo”, gdy najprzedniejsza arystokracja dla rozrywki przebierała się za pasterzy i pasterki i „na łonie natury” pasła owieczki.
Księżna Izabela Czartoryska była jeszcze wtedy osobą młodą, bardzo „rozrywkową” i kochliwą. Kochanków zmieniała jak rękawiczki! Ale miała powody, by tak postępować.
Wydano ją za mąż za księcia Adama Kazimierza Czartoryskiego (o 12 lat starszego), gdy miała zaledwie 15 lat (było to małżeństwo z rozsądku dla połączenia majątków). Młoda żona księciu wcale się nie podobała. Nie dość, że była wtedy nieopierzonym podlotkiem, to po niedawno przebytej ospie miała dzioby na twarzy i rzadkie włosy. Książe był obyty w wielkim świecie i wykształcony, a ona miała braki w wykształceniu. Książe, co prawda, pracował nad edukacją młodej żony, podsuwał jej książki, woził po europejskich dworach, by nabrała ogłady, ale jednocześnie traktował ją trochę „z góry”, jak sztubaka. No, i przez cały czas kochał się w innych kobietach...
Izabela Czartoryska, portret namalowany w 1774 roku
W tej sytuacji młoda Izabela nie pozostawała mu dłużna. W miarę dojrzewania nabierała wdzięku i uroku. Podobno nie była klasyczną pięknością, ale miała w sobie to „coś”, co przyciągało mężczyzn jak magnes. Była szczupła (do późnej starości), energiczna i ruchliwa, a jej twarz ozdabiały wielkie, granatowe oczy. Dość powiedzieć, że z pięciorga jej dzieci, tylko jedno było na pewno dzieckiem ślubnego męża. Na usprawiedliwienie księżnej można jeszcze powiedzieć, że takie były wtedy obyczaje...  Z drugiej jednak strony, książe Adam Kazimierz był naprawdę w porządku!  Wszystkie dzieci uznał za własne, dbał o nie, kształcił, choć prawdopodobnie nie przychodziło mu to łatwo, nawet w tamtych czasach.
Wracając do Powązek, trzeba zaznaczyć, że ogród był znany w kręgach arystokracji, i to nie tylko polskiej. Księżna Helena Radziwiłłowa zaczęła tworzyć swoją Arkadię pod Łowiczem rywalizując o palmę pierwszeństwa ze swoją przyjaciółką Izabelą, twórczynią Powązek. A księżna Czartoryska w Powązkach przyjmowała swoich wielbicieli, wśród których był między innymi król Stanisław August Poniatowski, czy ambasador Rosji w Warszawie Mikołaj Repnin. Jej mąż w tym czasie podróżował po Europie lub odwiedzał kolejne damy swego serca.

Księżna Izabela Czartoryska była beztroską i płochą damą okresu rokoka do pewnego momentu. W 1780 roku przeżyła szok. Jej ukochana 12-letnia córka Teresa spłonęła żywcem, kiedy od iskry z kominka zajęła się jej sukienka. Wkrótce potem zmarła też  wkrótce po narodzeniu jej kolejna córeczka. Prawdopodobnie po tych życiowych tragediach księżna przeżyła potężną depresję. Te wydarzenia sprawiły jednak, że dojrzała i spoważniała... Powązki i organizowane w nich szalone „imprezki” przestały ją bawić. Zresztą, sentymentalny ogród księżnej Izabeli został w 1794 roku zrównany z ziemią przez wojska carycy Katarzyny Wielkiej w odwecie za pro-polskie sympatie rodziny Czartoryskich. Nic się z niego nie ostało do naszych czasów poza nazwami kilku warszawskich ulic, np. Izabeli, czy Sybilli.

Czartoryscy mieli majątki rozrzucone po całej Polsce, ale najczęściej przebywali w stolicy w pałacu Błękitnym, który też do nich należał. Jednak po ostrym konflikcie z królem Stanisławem Augustem Poniatowskim książe Adam Kazimierz Czartoryski, mąż Izabeli, postanowił honorowo opuścić Warszawę. Żona stanęła wtedy po stronie męża, choć przecież król Stanisław August był kiedyś jednym z jej kochanków. Rodzina przeniosła się do swoich innych rezydencji, mocno oddalonych od stolicy. Księżna upodobała sobie Puławy, a książe – Sieniawę.
Obecny widok pałacu Czartoryskich po XIX-wiecznej przebudowie
A tak wyglądał pałac za czasów Izabeli Czrtoryskiej. Makieta


I mniej więcej od tego momentu zaczyna się niezwykła przemiana Izabeli Czartoryskiej z lekkoducha i kokietki w osobę mocno zaangażowaną w sprawy polityczne, w patriotkę oddaną sprawie ojczyzny. Izabela w Puławach sponsorowała polskich artystów, wystawiała polskie sztuki, wielokrotnie udzielała gościny Tadeuszowi Kościuszce. Ale najbardziej godne pochwały jest to, że na gorących patriotów wychowywała wszystkie swoje dzieci, z których najbardziej znany jest książe Adam Jerzy Czartoryski – twórca emigracyjnego hotelu „Lambert” w Paryżu.

Po przeprowadzce z Warszawy wokół barokowego pałacu w Puławach Izabela Czartoryska zaczęła tworzyć park w stylu angielskim. To już nie była rokokowa „wioska” na łonie natury, służąca wyłącznie zabawie i rozrywce jak w Powązkach. Zaczynała się epoka romantyzmu – czas powagi, zadumy, wzniosłych uczuć... Te nastroje miał odzwierciedlać park romantyczny w Puławach.
Najważniejszym pawilonem ogrodowym w Puławach była Świątynia Sybilli, w której gospodyni gromadziła rozmaite pamiątki narodowe i historyczne. Była to klasycystyczna rotunda wzorowana na rzymskiej świątyni Westy w Tivoli. Na jej frontonie Izabela Czartoryska kazała wykuć napis „Przeszłość przyszłości”. W osobliwej kolekcji znalazły się m.in. dwa miecze krzyżackie z bitwy pod Grunwaldem, zdobyczne chorągwie, różne elementy wyposażenia polskich wojsk, elementy strojów i klejnoty polskich królów, czaszki i kości wielkich Polaków – Jana Kochanowskiego, Stefana Czarnieckiego, hetmana Żółkiewskiego i inne tego typu precjoza (czasami autentyczność tych pamiątek budziła wątpliwości). Intencją twórczyni Świątyni Sybilli było „pokrzepienie serc” Polaków w obliczu wymazania Rzeczpospolitej z map świata w wyniku rozbiorów.
Świątynia Sybilli, pierwsze polskie muzeum

Dwa porfirowe lwy bronią dostępu do Świątyni 

W Domku Gotyckim natomiast gospodyni gromadziła pamiątki z innych krajów oraz rzeźby. Tam m.in. wisiała słynna „Dama z łasiczką” Leonarda da Vinci, a także obrazy Rafaela i Rembranta. Wśród eksponatów było też kilka głów wawelskich, które Izabela kazała wymontować z sufitów podczas pobytu na Wawelu. Od razu rodzi się pytanie, jak to możliwe...? Przecież to kradzież! Ale właśnie w ten sposób w tamtych czasach powstawały tego typu kolekcje. Mało tego, wiele antycznych rzeźb i marmurów wykopywano po prostu z ziemi w Rzymie lub Grecji i wywożono stamtąd. Według kryteriów I połowy XIX wieku nie była to wcale kradzież. Zresztą, dzięki temu wiele starożytnych i innych zabytków ocalało, trafiając do rąk kolekcjonerów, którzy potrafili je docenić. To samo dotyczy głów wawelskich. Izabela je w ten sposób ocaliła, ponieważ austriaccy żołnierze, którzy stacjonowali na Wawelu (Tak! Wawel przekształcony został na koszary w zaborze austriackim!), zabawiali się strzelając z pistoletów do bezcennych wawelskich głów i większość z nich bezpowrotnie zniszczyli. Oczywiście, wszystkie głowy wywiezione przez Izabelę z Krakowa do Puław, trafiły z powrotem na Wawel w XX wieku, przekazane tam przez Fundację Czartoryskich.
Domek Gotycki, w którym mieściły się zagraniczne kolekcje Izabeli i rzeźby

Ściana rzymska Domku Gotyckiego ozdobiona autentycznymi marmurami przywiezionymi z Rzymu

Swoje zbiory kolekcjonerskie, ulokowane w ogrodzie w Puławach, Izabela Czartoryska pokazywała wszystkim chętnym, zatrudniała nawet specjalnego przewodnika, który pod jej nieobecność oprowadzał gości i opowiadał o eksponatach. Zbiory w Puławach uważane są zatem za pierwszą polską kolekcję muzealną a sama księżna za naszą pierwszą muzealniczkę.

Księżna Czartoryska doskonale znała się na roślinach i ogrodnictwie. Sama brała udział w sadzeniu drzew w Puławach i sprawiało jej to wielką frajdę. Potrafiła dokładnie opisać gatunki, rosnące w puławskim ogrodzie, znała ich łacińskie nazwy. Najbardziej kochała i podziwiała dęby. Miała dużą wiedzę o tym, jak pielęgnować rośliny egzotyczne i bardzo często sama się tym zajmowała, znikając na długie godziny w swoich oranżeriach. Interesowała się historią ogrodów i najnowszymi trendami w ogrodnictwie. A temu wszystkiemu dała wyraz w swojej książce p.t. „Myśli różne o sposobie zakładania ogrodów”, która została wydana w 1808 roku.

Szczęśliwym zrządzeniem losu ogród puławski Czartoryskich ocalał, a teraz nabiera coraz większego blasku, ponieważ przeszedł niedawno rewitalizację, a wszystkie ogrodowe budynki i pałac zostały starannie odnowione.
Ta ciekawa budowla to tzw. angielskie schody, które prowadziły z ogrodu górnego do dolnego

Żółty domek był przeznaczony dla gości 

Piękna włoska rzeźba przedstawia Tankreda i Kloryndę, bohaterów powieści "Jerozolima Wyzwolona"



Wybrałam się tam w ostatni weekend i czekała mnie jeszcze jedna niespodzianka. Okazało się, że część wnętrz pałacowych, które do tej pory były niedostępne (mieścił się tam Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa), zostały udostępnione do zwiedzania od maja tego roku. Niewiele pamiątek zachowało się tam po dawnych właścicielach, ale mniej więcej można wyobrazić sobie klimat książęcej siedziby. Dodatkowo w dwóch salkach Fundacja Czartoryskich udostępniła też niedużą część swoich zbiorów, zwłaszcza związanych z księżną Izabelą, jej mężem i dziećmi.
Jeden z salonów na pierwszym piętrze

Sala kamienna, której nazwa pochodzi od kamiennej posadzki

Piękne sklepienie jednej z pałacowych sal

Klatka schodowa odlana z żeliwa, piękny zabytek, ale z czasów późniejszych (II połowa XIX w.)

Widok z piętra pałacu na dziedziniec


Bilet do wnętrz pałacowych i parku kosztuje 5 zł. Za obejrzenie ekspozycji zorganizowanej przez Fundację Czartoryskich trzeba zapłacić dodatkowo 4 zł. 

Pisząc o Izabeli Czartoryskiej opierałam się głównie na książce Gabrieli Pauszer-Klonowskiej p.t. "Pani na Puławach", Warszawa 2011 r.

Komentarze

  1. Fajnie to napisałas, bardzo wciągnęła mnie ta historia i ewolucja Izabeli Czartoryskiej. Tak na prawdę to mało wiemy o kobietach, ktore odgrywały rolę w naszej historii, a jak już to książkowo, a nie tak po ludzku, że np miała slady po ospie (co było nie było - detal, ale brzemienny w skutkach, bo moze i dlatego mąż się interesował innymi). Ja też bardzo lubię ogrody, z przyjemnoscią będę sledzic Twojego bloga. Cieszę, że udało Ci się zainstalowac Linkwithin (chyba ostatnio są z tym jakies problemy, ale najważniejsze że jest). Sorry, że nie odpowiedziałam od razu, ale w ciągu dnia nie zawsze mam możliwosc sprawdzenia maili. Pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bea, bardzo dziękuję za te miłe słowa. Nie ma lepszej motywacji dla blogera, szczególnie takiego początkującego jak ja...

      Usuń
  2. O, dziekuje. Musze tam podjechac, bo wnetrza pieknie sie prezentuja.
    Ogrod oczywiscie tez.
    To prawda, ze za ciekawymi ogrodami, stoja ciekawi ludzie i warto ich poznac:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam taką wycieczkę. Ja połączyłam ją z wizytą w Kazimierzu Dolnym, który jest kilkanaście kilometrów od Puław. A wnętrza są bardzo ciekawe. Instytut Gleboznawstwa, który ma tam siedzibę, został zobowiązany do udostępnienia części pałacowych wnętrz po niedawnym remoncie ze środków unijnych. Jeszcze niewiele osób o tym wie. Zresztą, ja też nie wiedziałam jadąc tam. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  3. Znam i dość często tam zaglądam :) Pięknie przedstawiłaś historię ks. Izabeli i jej posiadłości. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Jolu - moja imienniczko - za miłe słowa. Mam nadzieję, że widziałaś już te świeżo udostępnione wnętrza pałacowe. Na mnie zrobiły duże wrażenie. Na dodatek trafiłam tam na niezwykle sympatyczną przewodniczkę (taką młodą długowłosą blondynkę), która bardzo barwnie opowiedziała nam o pałacu i Czartoryskich. Pozdrawiam

      Usuń
  4. Miło zobaczyć na Twoich zdjęciach, że tam jest tak ładnie. Mam w głowie smutny obraz z dawnej wycieczki szkolnej... Spróbujemy się wybrać..
    pozdrawiam,
    m.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jechałam tam ostatnio z podobnymi wspomnieniami jak Twoje... Ale zmieniło się! Bardzo! Pozdrawiam serdecznie,

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest mały błąd w opisie pod zdjęciami. Pierwsze zdjęcie przedstawiające pomieszczenie w odcieniach szarości, jest to jeden z salonów na pierwszym piętrze. Natomiast "salą balową" jeśli można tak to ując, było pomieszczenie z podpisem "Piękne sklepienie jednej z pałacowych sal". Do lat 30 XIX wieku miało zupełnie inny wystrój, rokokowy, ściany zdobiły boazerie Meissinniera. Tak zwany "Złoty salon" po powstaniu został przewieziony do Sieniawy, jednak nie dotrwał do naszych czasów.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za sprostowanie. Nie wiem, jak to się stało, ale dopiero teraz zauważyłam ten komentarz. Za chwilę poprawię błąd. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Niestety, pan TheAdacse również popełnił błąd, ponieważ zdjęcie przedstawiające pomieszczenie w odcieniach szarości to sala na drugim piętrze. Ponadto zdjęcie makiety, które Pani umieściła nie przedstawia widoku pałacu za Czartoryskich, tylko za Lubomirskich - jest to więc wygląd pierwszego pałacu z początku XVIII w. I nazwa "Domek Gotycki" jest niedopuszczalna, był to "Dom Gotycki" i Izabella oburzała się, gdy ktoś nazywał go "domkiem". Pozdrawiam

      Usuń
  7. Bardzo ciekawy artykuł, z zainteresowaniem czytałam historię księżnej Izabeli. Muszę kupić książkę "Pani na Puławach".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Tamaryszku, za miłe słowa. A książkę bardzo polecam!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty